HISTORIA

Jesień 1989 roku

Wyciągnięte z wody jachty szykowaliśmy do zimowania. W trzyosobowym gronie, Jurek Żebrowski, Adam Wyszkowski i ja, ciągle zastanawialiśmy się, co zrobić z naszym klubem.Mieliśmy za sobą wiele przegadanych przy ogniskach nocy, rodził się w nas pomysł na własny klub. Należało jednak wcześniej pozyskać sojuszników wśród braci żeglarskiej, mieć pewność, że nie napotkamy oporu ze strony działaczy klubowych.

Przekonaliśmy do idei dotychczasowego Prezesa TKKF “Sokół-Romet” Tadeusza Piaseckiego, który już powyżej uszu miał użerania się z rozmaitymi decydentami, którzy tak naprawdę żeglarstwem nie interesowali się w ogóle. Obiecał nam, że poprze nasze działania, wstąpi do nowego klubu i będzie służył nam swoim bogatym doświadczeniem.

Zwołujemy więc zebranie potencjalnych członków w lokalu bazy Wałeckiej Spółdzielni Mieszkaniowej przy ul. Wroniej. Na zebranie przyszło 15 osób. Liczba ta jest wymagana do założenia nowego klubu. Przedstawiam założenia nowego klubu, który ma być pierwszym, w ówczesnym województwie pilskim, klubem o zupełnie nowej formule.

Ma on zrzeszać prywatnych właścicieli jachtów, utrzymywać się ze składek, darowizn, a także organizować życie żeglarskie dla członków i ich rodzin, reprezentować ich interesy na szerszym forum.

Po dyskusji postanowiono przekształcić zebranie w zebranie założycielskie. Przyjęto zaproponowaną w dyskusji nazwę: Armatorski Klub Żeglarski w Wałczu, wysunięto propozycje do statutu, upoważniono nowo powołany zarząd w osobach: Jerzy Radkiewicz - prezes, Jerzy Żebrowski - sekretarz, Zygmunt Bohdanowicz - skarbnik, Adam Wyszkowski - członek ds. opracowania statutu i rejestracji klubu w Urzędzie Wojewódzkim w Pile.

Przez miesiąc, wieczorami z Jurkiem Żebrowskim tworzymy statut. Wreszcie jest gotowy i z drobnymi poprawkami zatwierdzony przez członków klubu. Rozpoczynamy procedurę rejestracyjną w Urzędzie Wojewódzkim w Pile.

Dzięki pomocy Andrzeja Radomskiego - prezesa pilskiego OZŻ klub zostaje zarejestrowany w dniu 3 grudnia 1990 roku (Urząd Wojewódzki - Wydział Infrastruktury Społecznej w Pile). Zgłaszamy oficjalnie klub w Pilskim Okręgowym Związku Żeglarskim i zostajemy na mocy decyzji Zarządu OZŻ przyjęci.

Jesteśmy pierwszym klubem w okręgu działającym według zupełnie nowych reguł. Zrzeszamy wyłącznie armatorów - prywatne osoby posiadające jachty. Koledzy z innych klubów nie bardzo wierzą, w dłuższe istnienie klubu działającego bez oparcia o istniejące struktury bądź zakład pracy, klubu który ma się utrzymać wyłącznie ze środków własnych, bez dotacji państwowych bądź samorządowych środków.

Bazą klubu w początkowym okresie jest Drzewoszewo. Nie mamy jednak własnej przystani, korzystamy z gościnnego pomostu ośrodka “Polamowskiego”. Każdy z nas indywidualnie przygotowuje sobie kotwicowisko. Pusta dotychczas duża keja Polaniu zaczyna być wypełniona jachtami i żeglarzami. Zaczynamy być coraz bardziej widoczni w środowisku żeglarskim. Usilnie poszukujemy swego miejsca robimy wyprawę na jachcie do nowootwartego miasta Borne Sulinowo z pięknym jeziorem, przez tydzień Jurek Radkiewicz, Jurek Okienko, Staszek Malinowski oraz Jurek Żebrowski (wyprawa Jurków) poszukuje nowego miejsca dla klubu na jeziorze Pile niestety bez powodzenia - my kochamy Bytyń.

Zgłaszamy do kalendarza imprez I Regaty Turystyczne naszego Klubu. Odbywają się one w dniach 23-24 czerwca 1991 otwierając tym samym sezon żeglarski na akwenie. Z miejsca zdobywają sobie one uznanie żeglarskiej braci. Są nagrody, kiełbasa, piwo, pogoda, wiatr i duża liczba uczestników. Organizowane są dużym wysiłkiem członków klubu, wykorzystujących każdą możliwość ich uatrakcyjnienia. Korzystamy z przychylności Władka Wilka prezesa Klubu “Bryza”, który udostępnia nam bazę klubu do organizacji imprezy. Dużą pomocą służy nam Andrzej Radomski i komisja sędziowska pod wodzą Janiny Juszczak. Od tego roku regaty nasze rokrocznie będą otwierały sezon na jeziorze Bytyń Wielki.

Przybywa jachtów w klubie. Co roku schodzą na wodę kolejne Sparki. Przy pomostach zaczyna robić się ciasno. W budowie, w różnym stopniu wykończenia, są kolejne jednostki, musimy więc pomyśleć o miejscach do cumowania. Nie widzimy możliwości uzyskania w najbliższym czasie lokalizacji na własną przystań, postanawiamy więc przebudować pomosty polamowskie. Tadeusz Piasecki przygotowuje projekt modernizacji, przewidujący dobudowanie wąskiej kładki na istniejących podporach od strony jeziora. Przy niewielkiej pomocy finansowej Zarządu OZŻ kupujemy materiał tj. belki i deski. Przygotowujemy materiał. Jurek Żebrowski pracuje w Wałeckiej Spółdzielni Mieszkaniowej, w bazie której konserwujemy drewno i zimą dostarczamy do Drzewoszewa.
Całą robotę wykonujemy w ciągu jednej soboty. Doskonale przygotowany front robót, zaangażowanie wszystkich członków klubu umożliwia nam uzyskanie w ciągu jednego dnia 60 m nowego pomostu. Kończą się kłopoty z cumowaniem naszych jachtów. Mamy coś własnego. Udane przedsięwzięcie z pomostem przekonało nas, że przy pełnym zaangażowaniu członków możemy wiele zrobić dla klubu i środowiska żeglarskiego. Sprawy klubowe układają się coraz lepiej, pojawiają się nowe twarze w klubie i jego otoczeniu.

Do Wałcza na stanowisko szefa sztabu 2 Brygady Łączności powraca płk Florian Woźniak. Jak się okazuje jest to żeglarz i właściciel jachtu Nash w budowie. Nawiązujemy kontakty, zaczynamy myśleć o współpracy z jednostką. W porozumieniu z wojewódzkim konserwatorem przyrody postanawiamy uporządkować mocno zaniedbany brzeg przy pomostach polamowskich. Uzyskujemy z wojska nieodpłatnie spycharkę i ciągnik.
W ciągu jednego dnia brzeg jest splantowany i uporządkowany, siejemy trawę, grodzimy. Ośrodek Polamu buduje schody, a dostęp do pomostu jest bezpieczny.
Przy okazji korzysta z naszej pracy klub Kliwer, którego pomost jest położony w pobliżu.

Do Klubu wstępuje Marek Radzik. Wspólnie z Jankiem Cierpiszem wodują Sharka. Marek jest właścicielem nieźle prosperującej firmy. Deklaruje sponsoring i przez kilka kolejnych lat klub może liczyć na poważną jak na nasze warunki, sumę 2000 zł. Pieniądze te w znacznym stopniu umożliwiają nam prowadzenie działalności, pozwalają klubowi mocniej wrosnąć w środowisko wałeckie.

Jurek i Adam nie korzystają z kotwicowiska w Drzewoszewie, ich jachty, bo w międzyczasie powstał drugi Spark - Miraż, kotwiczą w ośrodku wojskowym w Nakielnie. Chłopaki ustawicznie namawiają innych członków do pójścia w ich ślady. Jednak do takich przenosin jeszcze nie dojrzeliśmy. Na razie klub mocno osadzony jest w realiach Drzewoszewa, które ma lepsza, infrastrukturę. Działają tu dwa bary, jest stanica WOPR, w Drzewoszewie odbywają się też wszystkie regaty. W ośrodku wojskowym w Nakielnie nie ma atmosfery, do której przywykliśmy. Obowiązują regulaminy, ścisłe godziny, bar jest “szczątkowy” i zamykany w porach zupełnie dla nas nieodpowiednich. Nie czujemy się tam najlepiej, gdyż jest to typowe wczasowisko z wojskowym drylem.

W międzyczasie zmienia się dowództwo 2 Brygady - właściciela ośrodka w Nakielnie. Dowódcą zostaje płk Lech Zakrzewski, szefem sztabu jest nasz członek płk Florian Woźniak, lekarzem jednostki Przemek Papiernik. Zawodowo służy tam Marek Trawiński, zaś Adam Wyszkowski jest byłym chorążym tej jednostki. Dzięki nim kadra przychylnie patrzy na naszą działalność. Coraz głośniej mówi się o ewentualnej współpracy między klubem, a brygadą. Zaczynają się prywatne rozmowy, propozycje wspólnych działań na rzecz rozwoju żeglarstwa wśród kadry jednostki, wspólnych przedsięwzięć zmierzających do rozwoju i modernizacji ośrodka w Nakielnie.

W tym czasie Klub Żeglarski “Kliwer” z Piły, mający swą bazę w Drzewoszewie, organizuje szeroko reklamowaną imprezę śpiewaną nad jeziorem Bytyń Wielki. Nie do końca przemyślana zabawa, mająca w zamyśle uatrakcyjnienie Drzewoszewa, spowodowała masowy napływ ludzi z różnych środowisk, którzy nie zawsze rozumieli przyrodę, ludzi których jedynym celem była chęć wyżycia się w rozróbie, piciu i różnorakich ekscesach, Odkryli oni tanie miejsce wypoczynku, zaczęli masowo zjeżdżać się na istniejące pola namiotowe. Niestety skończył się okres bezpiecznego dla żeglarzy i ich sprzętu Drzewoszewa.

Członkowie klubu zaczęli obawiać się o bezpieczeństwo swoich rodzin, sprzętu. Poszukiwanie własnego miejsca nad Bytyniem stało się koniecznością. Rozpatrywaliśmy kilka dogodnych dla klubu miejsc. W grę wchodziła zatoka Piecnicka oferująca bezpieczny akwen osłonięty od wiatru, wygodne kotwicowisko, dogodny dojazd, przebiegającą w pobliżu linię energetyczną. Budowa przystani wymagała jednak zbyt dużych inwestycji.
Praktycznie wszystko należałoby zacząć od zera i to na zupełnie dziewiczym terenie. Dodatkowym utrudnieniem były surowe przepisy rezerwatowe. Gospodarzem terenu była gmina Mirosławiec, w której dzięki burmistrzowi Edwardowi Ząbkowi trafiliśmy na przychylny klimat do rozmów. Jednocześnie próbowaliśmy nawiązać współprace z właścicielem ośrodka w Drzewoszewie - Wytwórnią Podkładów Strunobetonowych w Mirosławiu Ujskim. Byli oni opiekunem stanicy woprowskiej w Drzewoszewie, ale nie widzieli potrzeby szerszej współpracy z klubem żeglarskim. Zaczynamy spoglądać na Próchnówko -przystań OZŻ - miejsce atrakcyjne żeglarsko, oferujące dostęp do akwenu Szarzawy, ciszę spokój i bezpieczeństwo. Jednak dojazd jest fatalny, miejsca parkingowe oddalone i niestrzeżone, pomosty nie umożliwiają cumowania większej ilości jachtów, no i przepisy rezerwatowe.

Przedstawiamy problem na zebraniu klubu i otrzymujemy pełnomocnictwa do rozmów z 2 Brygadą Łączności. Florek organizuje spotkanie z dowódcą jednostki, na którym określamy formy współpracy, wzajemne obowiązki i korzyści z niej płynące. Podpisujemy porozumie między klubem a jednostką, które określa zasady współpracy. Uzyskujemy zgodę na budowę pomostów klubowych na terenie przystani ośrodka w Nakielnie, dostęp do hangaru, parkingów, energii elektrycznej. Mamy możliwość urządzenia naszej części przystani według naszych potrzeb, a także wpływ na obsadzenie funkcji bosmana portowego. Wojsko zyskuje naszą pomoc w legalizacji istniejących obiektów, pomoc przy załatwieniu wielu, dotychczas z różnych względów zaniedbanych, spraw ośrodka. Najważniejszym problemem ośrodka był brak wody. Wymagało to codziennego dowożenia jej beczkowozem z ujęcia w Wałczu, bądź w Nakielnie. Wykorzystując nasze możliwości doprowadziliśmy do tego, że szkoła przyzakładowa pilskiej Nafty wykonała odwiert i studnię głębinową na terenie ośrodka. Można było rozpocząć budowę sanitariatów, doprowadzić wodę do istniejących obiektów, zlikwidować dotychczasowe ubikacje typu “sławojka”, które ani nie były wygodne, ani też nie upiększały ośrodka.

Regaty klubowe zostały objęte patronatem Brygady i weszły do wojskowego kalendarza imprez sportowo - turystycznych. Bazą regat staje się od tego roku przystań naszego klubu - Nakielno. Jednostka rozpoczyna działania mające w przyszłości doprowadzić do wyprowadzenia obiektów ośrodka poza obrębu rezerwatu. Przy naszej pomocy uzyskuje dzierżawę terenu pod przyszły ośrodek. Powstaje jego projekt, zgodnie z nim budowane są sanitariaty, rozpoczyna się zbrojenie terenu i powstają fundamenty pierwszych domków. Prace posuwają się bardzo powoli, a finansowane są z środków wypracowanych przez ośrodek, który ze względu na swój status ośrodka nieetatowego, nie może liczyć na dofinansowanie przez jednostkę.

Pomagamy jak możemy. Irek Górzyński wykonuje podział geodezyjny, staramy się pozyskać nieodpłatnie różnorakie materiały budowlane. Bosmanem portu zostaje Marek Trawiński, członek klubu, a jednocześnie chorąży zawodowy. Przestaje być problemem bezpieczeństwo jachtów stacjonujących w porcie. W ramach pomocy jednostce użyczamy jej formy łódek wiosłowych. Marek z pomocą kolegów z klubu wykonuje dla ośrodka 10 łódek wiosłowych. Jednostka nabywa rowery wodne, kajaki, a my pomagamy w remoncie Zefira i Nasha, które mają służyć wojskowym żeglarzom. Współuczestniczymy w organizacji kursu żeglarskiego dla żołnierzy. Uprawnienia zdobywa na nim 20 żołnierzy służby zasadniczej. Jednocześnie prowadzimy prace zmierzające do powiększenia przystani. Budujemy pomosty dla naszych jachtów, wykorzystując do tego celu drewno rozbiórkowe i drewno zakupione w lesie, przetarte w zaprzyjaźnionym tartaku.

Wciągu dwóch lat przy nowych pomostach cumują, wszystkie nasze jachty, podejmujemy działania zmierzające do złagodzenia przepisów rezerwatowych niekorzystnych dla żeglarzy. Nasz klub zaczyna być znaczącym w pilskim środowisku żeglarskim. Osiągnęliśmy to poprzez naszą dobrą pracę. Nie sposób było nie zauważyć szybkich efektów naszej działalności. Troje z nas wchodzi do Zarządu pilskiego OZŻ, dzięki czemu mamy wpływ na najważniejsze decyzje dotyczące żeglarstwa w województwie, odpowiadamy za turystykę żeglarską, sprawy techniczne i działania proekologiczne podejmowane przez okręg. Co roku klub oraz jego poszczególni działacze zdobywają wyróżnienia za prowadzoną działalność i zasługi na tym polu. Organizowane przez Klub regaty stają się najlepiej ocenianymi regatami turystycznymi w okręgu pilskim. Od samego początku regat, uczestnicy otrzymują pamiątkowe koszulki, mają możliwość zdobycia cennych nagród, uczestniczenia w imprezach towarzyszących. Ogniska żeglarskie podczas regat tradycyjnie kończą się przy porannym słońcu. Nawet pogoda podczas regat zwykle nam dopisuje. Jako pierwsi w Okręgu wprowadzamy system losowania nagród wśród wszystkich uczestników regat. Dla zwycięzców w klasach są puchary i dyplomy, nagrodę ma szansę wylosować każdy zgłoszony uczestnik, a także ci, którzy pracują przy obsłudze regat. System ten wkrótce na swoich regatach zaczynają stosować pozostałe kluby.

-Jerzy Radkiewicz-



Jesień 2016 roku

Klub nasz rozwija się dynamicznie, systematycznie przybywa nam członków. Zmiana prezesów klubu, którymi zostają: 2001-2014 Waldek Wróblewski, a od 2014 Adam Biernacki sprzyja ciągłemu rozwojowi klubu. Dzięki staraniom wszystkich klubowiczów baza w Nakielnie przechodzi kolejne modernizacje, a to daje nowe możliwości - na kei stoi 37 jachtów, a na działce 15 przyczep kempingowych. Ponadto, opiekujemy się Próchnówkiem, a na okres jesienno-zimowym mamy „wypasioną” siedzibę w Wałczu, w której poza biesiadami żeglarskimi są spotkania z „egzotycznymi” ludźmi.
Na wieczną wachtę odeszli: Tadeusz Piasecki, Marek Radzik, Witold Borowiecki oraz Przemysław Papiernik. Klub liczy obecnie: 44 członków, 9 kandydatów

-Jerzy Żebrowski-



Wiosna 2018 roku

Miniony sezon upłynął bardzo aktywnie a wprowadzona zasada pełnienia wacht w Nakielnie i Próchnówku sprzyjała obecności członków również z tego tytułu. Byłby to czas ze wszechmiar udany gdyby nie śmierć Zbyszka Patyny /lipiec 17’/ i człowieka, bez którego nie byłoby bazy Nakielno - Florka Wożniaka /maj17’/. Natomiast wiosna roku 2018, a dokładnie koniec kwietnia, skierowała nagle na wieczną wachtę autora wspomnień, współzałożyciela i pierwszego Prezesa naszego klubu, Jurka Radkiewicza. I tym samym myślę, zakończył się pewien okres spontanicznej obecności starych na Bytyniu. Zarząd postanowił przenieść „kamień pamięci” bliżej wody, bliżej jachtów, bliżej masztu sygnałowego, bliżej pamięci..

-Jerzy Żebrowski-

(maj 2018)